Wrzucam filmik z dzisiaj:
https://www.youtube.com/watch?v=YQalfMFxm18
Według mnie i kumpli, stuki dochodzą centralnie ze środka silnika (dosłownie środka), a mi się nawet wydaje, że na łączeniu cylinder - kartery. Co kolejna jazda, to napieprza jeszcze bardziej, i nie mam pojęcia co to, i co z tym zrobić, czy jeździć do póki coś nie pier*lnie, czy grzebać, czy co. Jak słychać, w okolicach góry grają tylko zawory, tłok o nic nie obija. Do tego jednak wydaje mi się, że jest minimalnie, ale to minimalnie słabszy, chociaż to może być kwestia regulacji. Podczas jazdy i hamowania silnikiem tych stuków nie słychać praktycznie, ale na jałowych i niskich obrotach stuka tak, jakby wał chciał wyjść bokiem (słychać na filmiku). Panowie, to serio bardzo ważne, za niecały miesiąc czeka mnie trasa 500km a moto w takim stanie nie pojade, jestem na tyle zdesperowany żeby go oddać do mechaniora. Pomocy ludzie, pomocy. Nie wiem czy to istotne, ale w niektórych miejscach na łączeniu karterów mam wkręcone za długie śruby, zdystansowane różnymi nakrętkami, ponieważ w niektórych otworach poszły gwinty na samym początku, i nie szło tam wkręcić 'odpowiednich' śrub, ale nie wiem czy to ma jakiś związek. Silnik cały poskładany na silikonie. Stuka według mnie cetralnie po środku, głośniej to słychać od strony sprzęgła, od strony cewek trochę ciszej, ale to na pewno nie sprzęgło ani obijanie magneto o cewki, bo to już wyeliminowałem. Co to może do cholery być? Pomocy, sprawdzę każdy pomysł. I dodam jeszcze, że luzu na korbie nie ma żadnego, absolutnie żadnego, jedynie minimalny, ale to minimalny na boki, ale chyba tak ma być. I niestety zapomniałem założyć podkładki na śrubie, która trzyma rolkę od rozrządu w cylindrze, ale to raczej też nie ma znaczenia w tym wypadku?