Witam.
Jakiś czas temu podjełem decyzje o remocnie w silniku crossa 125. Skłoniło mnie do tego bardzo mocne dymienie i wypadajaca dwójka.
Pobierał ogromnie ilosci oleju i dymił strasznie.
Rozebrałem silnik, wymyłem wszystko.
Wymieniłem łożyska, skrzynie, wał, cylinder 125 + tłok i pierscienie, zapłon, sprzęgło, (magneto i gaznik wymieniałem w wakacje) , wymieniłem takze uszczelniacze zaworowe, dotarlem zawory, ustawilem luzy.
Po tym zabiegu silnik odpala bez problemów, chociaż przed remontem dymil strasznie, ale moc i komprese miał dobra.
Teraz jest tak, ze wyciagam go rano z garazu, odpalam, nie pusci nawet dymka. Przejade 1km i jak sie do tylu odwroce to czuc że spala olej ale nie widac żeby kopcił, jadac dalej pojawia sie lekka mgielka jak spojze za siebie, nie widać żeby leciało z tłumika, tylko za mną jest taka lekka niebieska para, na postoju z tłumika nic nie leci.
I teraz UWAGA, zgasze go żeby ostygł, odpalm i zero dymu. Jade i jade i nie dymi.
Nie mam pojecia o co chodzi, jak pierwszy raz odpale to lekko dymi, zgasze, odpale za chwile i nie dymi. Czary?






Po prostu takie silniki.

