Mam dylemat. Jest tak, chciałem zrobić mojego ogara na igłę (wstawić tam silnik yx160, zmienić amortyzatory, lusterka, przednie zawieszenie, pomalować plastiki wstawić inne lampy- ogólnie go odpicować). Problem w tym, że nie wiem czy rama nie okaże się za krucha (Czy nie będę musiał zmieniać co chwilę ram, albo co chwile ich spawać) Chciałem do jeździć ogrem do prawa jazdy i zostawić go sobie na "przejażdżki". Nie wiem czy to dobry wybór...
Dzisiaj tato wrócił z francji i powiedział, że mogę z nim jechać na cały sierpień do roboty gdzie zarobił bym 1500 euro ~ok. 6000 tys. zł + gdy bym sprzedał mojego ogara za jakieś 1700 zł (myślę, że za tyle spokojnie pójdzie mój ogi) dało by to ogromną sumę 7700 zł.
Teraz pojawia się pytanie. Sprzedać ogara i jechać zarobić na porządne moto (markowe) ? Czy zostawić złoma i go remontować ? Co wy byście wybrali ? Dodam, że nowe moto musi być zarejestrowane na 50cmm i w 4t (chyba, że jakiś markowy skuter 2t typu aprilia area czy aerox).





Nie ma co, do ogara choć byś wpakował silnik nie wiem jaki, zmienił go nie do poznania itd. to i tak to nadal będzie ten sam chinol. Wiadomo, możesz go zrobić jedynego w swoim rodzaju, broń Boże nie krytykuję tuningu itp. tylko mówię. Gdy bo będziesz chciał kiedyś w przyszłości sprzedać to nikt Ci nie da tyle pieniędzy, ile ty w niego sam włożysz, uwierz mi, bo sam zrobiłem ten błąd i teraz dopiero zrozumiałem... Także ja na Twoim miejscu bym go sprzedał, zarobił i kupił coś porządnego 

!
