ogólnie chyba się powtórzę...
kumpel kupił yamahe dt za 6000 zł, niby super fajnie się jezdzi... tylko on nie potrafi przeboleć tego, ze objezdza go chinczyk za 2000 zł (łacznie z kupionym silnikiem 110cc) i za każdym razem wmawia mi, że moje jest chinskie, cały czas sie je***, i wyprzedza mnie tylko dlatego, ze to 110 a nie 50tka, i tekst typu "jakbys mial 50tke" to bysmy sie mogli scigac... spalanie 2,5 litra: spalanie 6 littrów (i nie wmawiajcie mi, że nie spali tyle bo wiem ile spali, przecież widze, jak wlewa 6l do baku i potem robi 100 km wg licznika dziennego i jedzie dolać

) no i to ciągłe namawianie, do kupna markowego sm najlepiej yamaha dt, bo jest taka za***ista... (chciałem zmieniać moto na coś mocniejszego, a on proponuje mi słabsze am6....matko.)
ogółem, na chwile obecną mam swojego chinczyka i nsrke 125... szczerze: za ile mogłem zatankowac - zatankowałem, zalałem jakiegoś starego oleju do mieszanki (był jeszcze w dozowniku jak go kupilem) zrobiłem 30 km rozłożonym w połowie motorem ,moc jest super, szybko osiąga 100 km/h ale.... no zatankowałem za 40 zł, oddałem kumplowi litr paliwa, i zostało mi tyle co nic. chciałem kupowac jakas nowsza nsr, znalazłem ciekawa aukcje, wszystko niby ok ale teraz sam nie wiem, czy ja na to paliwo wyrobie
wiec przedemną długa droga na zastanowienie, bo z jednej strony ekonomiczny chinczyk z drugiej mocna nsr... co ja mam zrobic?