Cześć
A więc tak pewnego razu gdy wracałem z praktyk cisnąłem ogara na full, co mi tam jak i tak go będę sprzedawać, i nale buuuuuuuuu, jechał na wolnym gazie jak by się rozrząd przestawił, po czym pochodził jeszcze chwilę i stracił kompresję, dobra, jestm juz w garażu, rozebrałem, wina krzywy zawór który na skutek zderzenia się z tłokiem skrzywił się, zawór wymieniony zawory dotarte od razu, uszczelniacze też, założyłem, zrobiłem jakieś zaledwie 20km po czym, idę odpalać na nastepny dzień w piękne Niedzielne popołudnie, chodzi to chodzi czekam az sie rozgrzeje, pochodził z 2 minuty garaż cały od dymu, coś puka stuka jak by w cylindrze lub głowicy, po czym kompresja znikła, pierścienie będą wymienione na 100% , jednak pierścienie nie mają winy, tylko głwica, podejrzewam iż że jest zawór skrzywiony ponieważ się nie zamyka do końca, druga rzecz która mnie zastanawia to że wałek w głowicy porusza sie swobodnie łożysko wychodzi z miejsca w którym powinno siedzieć, tylko nie wiem czy to ma winę że się zawór nie domyka. Czekam na wasze propozycje, co może mieć winę.




U mnie było tak zawsze i nigdy nie było z tym problemów, gdy się wszystko poskłada i napnie łańcuszek to nie ma prawa zbytni się ruszac jeśli jest inaczej to mogłbyś zakładać jakąś teze że to on jest winny w innym przypadku nie.