Na wakacjach byłem u kuzyna, który ma Ogara 900. Bardzo mi się spodobał. Po znalezieniu ogłoszenia, pojechałem zobaczyć (teraz już mojego) ogarka. Rok:2007 hmm..
Trochę się zastanawiałem czy się opłaca. Doszedłem to tego:
-użytkowany przez człowieka raczej już starszego ok. 54 lat dojeżdżał nim tylko do sklepiku
-mały przebieg tylko 3000km (rzeczywisty)
-serwisowany co roku w serwisie Rometa
-pełna seria, zadbany
-odblokowany
-ahh.. i ten dźwięk po wyjęciu wkładki z tłumika
-dobra skrzynia sprzęgło wymienione, biegi wchodzą leciutko
-niestety był rozregulowany na max'a i to był chyba jedyny minus
Zdecydowałem się na kupno.
Zdjęcia zaraz po kupnie:
[Cdn(Ł)] xD
Zaraz po kupnie:
-po prostu nie miał w ogóle mocy a wkręcanie na obroty trwało wieczność
-zirytowało mnie to że od razu pękła sprężynka ta obok silnika, wspomagacz sprzęgła
-nie miał prawie wogóle tylnego hamulca, ale jak już się zacisnął to trzeba było cofać ogara to tyłu i telepać wajchą żeby się odblokował xDD
Więc zdecydowałem się z nim coś zrobić, rozkręciłem plastiki zamknąłem kranik, spuściłem paliwo z gaźnika i to co zobaczyłem po rozkręceniu go to jakieś nieporozumienie. Wszędzie jakiś taki jakby czarny proszek/kawałki plastiku. Wyczyściłem go, lecz pomyślałem żeby zobaczyć wyżej. Otworzyłem kranik, paliwo z końca filtra paliwa ledwo kapało i to jeszcze po przechyleniu go w dół. Po zdjęciu drugiego końca wężyka z filtra paliwa wylało się to,
Wywaliłem ten filtr od razu, rozkręciłem kranik tam dalej taki sam syf. W końcu się wkurzyłem i zdjąłem cały bak spuściłem to brudne paliwo, przeczyściłem go (te gumowe rurki też) kupiłem nowy filtr paliwa i złożyłem wszystko.
W między czasie przyszło parę rzeczy które zmówiłem:
-sprężynka (ta obok sprzęgła)
-stożek
-głośniki i wzmacniacz (zrobiłem audio)
-paski ledowe 30cm niebieskie z sensorem dźwięku (fajnie to wygląda jak gra i mruga niebieskie światło, przydaje się na ogniska i różnego typu rzeczy xDD)
-niebieskie światła dzienne
-nowe ledowe postojówki
-kilka żaróweczek ledowych na podświetlenie biegów i licznika (zielonych)
Moc wzrosła, sam trochę poregulowałem gaźnik i zaczął jeździć jak piździk
, a nie jak babka na taczkach bez koła.
Nie wymieniłem wtedy szczęk w bębnie i to było chyba najgorsze co mogłem zrobić o czym sam się później przekonałem...
Kolejnie
Pewnego deszczowego dnia wybrałem się na przejażdżkę, ale mając tylko przedni hamulec nie chciałem jeździć za żwawo. Po przejechaniu się, wracałem do domu. Jednak dojeżdżając do skrzyżowania, które jest za dużym łukiem (jest tam również potok obok drogi) zdarzyła się niemiła sytuacja. Wyskoczył mi z przeciwka samochodem jakiś łysy cap, musiałem odbić w stronę potoku (aby uniknąć tak zwanej czołówki) i po hamulcu na max, żeby nie spaść do potoku (4 m w dół) razem z ogarem. Na szczęście zatrzymałem się na drzewie, już leżąc.
Efekty tego:
-Przeorany plastik (widać na poprzednich zdjęciach)
-Urwana dźwignia sprzęgła
-Ryski na przednim błotniku
-Rozbita żarówka
-Krzywe przednie koło
-Prawie pół lewej manetki się ujeba***
-Kilka rysek na lusterku
-Oderwany kabel od jednego leda. Na szczęście udało mi się to zlutować
-Nie wiem jakim cudem, ale zimering się uszkodził. Zaczęło bryzgać olejem z zębatki zadawczej
Zdjęcia (nie dużo ale są):
Co do modyfikacji [C.D.N]:
-Ścięcie tylnego błotnika
-Niebieskie światła (lampy drogowe)
-Zmiana szczęk bębna
-Prostowanie felg
-Zmiana gumy uszczelniającej korek od baku xD bo się wylewało
-Zmiana filtra oleju
-Zestawik 72ccm
-Gaźnik Keihin, dysza 77, iglica dużo grubsza
-Zmiana zębatki zadawczej na 16z
-Zmiana all uszczelek (no prawie xD)
-Zmiana manetek na nie obdarte i grubsze
Co do zamiarów na przyszłość:
-Wymiana zabieraków
-Wymiana kanapy (niestety pękła)
-Ledowe kierunkowskazy
-Alufeleeee
-Zastanawiam się nad oponami Continental ContiGO!
-Gazowe amorki tył.
-Malowanie kół (szprychówek, nie wiem czy znajdę jakieś alufelgi w dobrej cenie) na czarno, bo rdzewieją
-Jakieś fajne lusterka
Może malowanie ala Hayabusa/Kawasaki (to już odległa przyszłość, być może nie będę go w ogóle malował)
Obecne zdjęcia ogara. Szkoda, że bez pługu.
Niestety kanapa mi pękła, kiedy zrobiłem sobie przejażdżkę na strasznym zimnie. Zrobiła się najpierw bula, która później pękła
Malowanie:
Zdjęcia już prawie skończonych felg (została jeszcze jedna warstwa do położenia, czym zająłem się dzisiaj):
Wydech:
Zabierak:
Na koniec genialny syf w tapecie i ogar bez kół:
Obecnie remontowałem ogara pod względem wizualnym. Felgi pomalowane. Co dalej ?
Renowacja plastików
(na poprzednim zdjęciu ogara jest jeszcze taśma izolacyjna na tylnym bocznym plastiku
)
No to teraz fotki :
Kupiłem nowe obicie siedzenia, bo jak wiadomo pękło. Niestety zabieraków nie udało mi się kupić...
Dalej jestem w trakcie przeróbki
Dzisiaj wymiana poszycia siedzenia
Moja babcia znana z robót ręcznych pomogła mi bardzo przy tapicerowaniu
Efekt końcowy :
Ogar już złożony. Jak dla mnie wygląda lepiej niż w snach..
Obecnie zrobiłem elektrykę (światła z akumulatora), oraz wymieniłem reflektor na nowy "typ" stary rozpadł się po moich przeróbkach żeby weszły do niego "bańki" ba20d.
Tak wygląda mój ogar na dzień dzisiejszy, pozdrawiam Kuba






!
a ogarek cud, miód malina

