witam
otóż problem polega na tym ze zrobilem swap silnika z bartona fightera w moim ogarku do 110. gdy odpalil bylo oki zrobilem z 3 km dalej oki. zrobilem nnowy wydech pojezdzilem chwile i sie zaczelo...przede wszystkim dym. przy dodaniu gazu potrafi zadymic a czasem nie zadymi. stwierdzilismy z kuzynem ze za duzo oleju bagnet pokazywal full dopiero po wlaniu calej litry...pod uszczelką wydechu bylo pelno oleju wiec troche wypuscilismy bagnet pokazuje min prawie a wypuscilismy zaledwie 170 ml. troche mniej dymi ale nadal. podejrzewam uszczelniacze zaworow co wy na to?
a teraz druga sprawa. na zimnym silniku strasznie cos tłucze od strony sprzęgła a gdy sie nagrzeje silnik wtedy stuka tylko przy odpuszczonym sprzęgle...a cóż za holerstwo tam siedzi i stuka koledzy? bo nas już szlag trafia...
a moze przy dotarciu ma tak byc?...czekam na sugestje i odp za konkretne piwo


