Mam poważny problem z moto. Przebieg to ok 13 000km bez remontu. Jeszcze jakiś czas temu wszystko normalnie działało, odpalał z 1-2 kopa.
Zdarzyło mi się raz jechać po deszczu. Asfalt bardzo mokry, wszędzie kałuże i do tego lekka mżawka. Moto słabło, a miałem do przejechania jeszcze 10km. Jakoś dojechałem na 3. Zostawiłem na noc do przeschnięcia, ale rano w ogóle nie zapalił. Nie był mi jakoś specjalnie potrzebny, więc stał 5 dni. Przyszło mi się wracać do domu, a chinol nie pali... Jakoś go rozepchałem, z wielkimi problemami zapalił. Do pokonania było 20km po suchym asfalcie, a silnik złapał moc dopiero w połowie (!) trasy i jechał w miarę normalnie.
Po weekendzie musiałem znowu wyjechać na praktyki (zapalił na pych i jakoś się dotoczył) i czas miałem dopiero w kolejną sobotę- moto cały czas stało.
Wracałem w trakcie *** deszczu, silnik kompletny trup, zawaliło mi przepustnicę "czymś" i zablokowała mi się na maksymalnym uchyleniu. Mimo to, obroty na słuch wynosiły ledwo 5000-6000obr/min, mocy zero, toczyłem się na 2.
*** się i postanowiłem działać
- Pierwsza diagnoza- kabel WN (był lekko przypalony od kolanka, ale nie miałem kiedy wymienić). Zmienione na kabel w silikonie, wodoodporna fajka, wszystkie potencjalne miejsca przecieku uszczelnione silikonem
- Dalej czyszczenie gaźnika, płukanie, dmuchanie itp
- Czyszczenie i nawilżanie filtra powietrza
- Suszenie instalacji elektrycznej- w sumie to mam tylko zapłon i postojówki przód/tył. Wszystkie podejrzane kostki uszczelnione. Zero zwarć.
- Dla spokoju sprawdziłem luzy zaworowe
Wszelkie potencjalne przyczyny wyeliminowałem, a moto pali tak samo. Dziś, po 2 tygodniach stania próbowałem odpalić na kopa... po 50 razie przestałem liczyć, ale odpalił na 10-15s po czym zdechł.
Trochę długi opis, ale musiałem opisać problem
Do głowy przychodzi mi jeszcze coś w rodzaju szoku termicznego
Wtedy, kiedy jechałem pierwszy raz zdarzyło mi się kilka razy wlecieć w kałużę (np przy wyprzedzaniu przez coś) i cylinder aż syczał. Silnik był dobrze rozgrzany, bo miałem już 10km jazdy za sobą. Myślę, że cylinder mógł paść przez nagłe ostudzenie. Nic więcej wymyślić nie mogę. Może macie jakieś sugestie?








kabel wn suszyles? 
ale jak juz sprawdzales wszystko w silniku to tylko elektrykaa zostaje ..