Było tak że przed wczoraj latałem po mieście z kumplem no i chciałem go w takiej uliczce podnieść ale nie podniosłem bo lewa strona ruszyła sie do mnie zatrzymałem się od razu ale dało się jechać tylko delikatnie się ruszało. A wczoraj leciał sobie z tym samym kumplem do innego, przed jednym z zakrętów chciałem zahamować bo 60-70 tam się wejść nie dało zaczynam hamować delikatnie cały ciężar ciała poszedł na przód i ujebałą się kierownica całkiem i oczywiście nie mają oparcia poleciałem do przodu próbując wciskać tył hamulec który się zablokował kilka m przed szczytem zakrętu moto zaczęło skręcać w stronę pobocza a właściwie delikatnego rowu tam się zatrzymałem praktycznie a moto przewróciło się na bok ale nie za mną bo uskoczyłem. Potem wyciągnęliśmy go z kolegą z rowu i pojechaliśmy dalej już bez przygód.
Przed tym zakrętem hamowałem i mi się urwała kierownica.
Ale w sumie już samo urwanie się mnie zdziwiło bo to przecież rurka
