Nowa nabytek to Skoda Felicia 1.3 kombi 54km z roku 1995. Przejechane 250k km. Odpala, jeździ, hamuje, światła świecą, radyjko gra - więcej nie ma co pisać chyba. Do roboty jest blacharka - progi,klapa tył no i wydech środkowy do wymiany, na razie nie robię - bo nie będę tym za długo jeździł. Silnik jak na 54 konie nawet żwawy, benzynka lubi wysokie obroty
lubi także paliwko - 8/100 przy dynamicznej jeździe wciągnie, normalnie z 6,5 - tragedii chyba nie ma.
W sumie to samochód ma 3 plusy: 1. jeździ 2. jeździ 3. jeździ.
a na serio, kosztował grosze, kupiłem go na miejscu (Racibórz), ważne OC i przegląd.
Fotki:
[/quote]






Nie chcę tu obrażać kogokolwiek ale jeżeli nie wpakujesz w to autko ok 1000 to za chwilę może się okazać, że będzie więcej stał niż jeździł. Blacharka w tym aucie to tragedia. Zwłaszcza tylna klapa. Sam mam w oplu jajca z rdzą ale blachę zastępuję matą szklaną xD Silnik nie należy do trwałych, zwłaszcza przy takiej wadze i takiej mocy trzeba go pałować żeby np. wyprzedzić czy wyjechać pod większą górkę





[/URL]