Poruszyłem ten wątek w temacie o mojej maszynie, ale nie każdy tam zagląda, a poza tym może komuś przydać się to na przyszłość oraz wielu z was zaciekawić.
Chciałbym zrobić pojedynek YX140 vs Romet 125/150cc.
Z góry proszę, żeby nie mówić "bierz 140cc, bo przy pionowym to dużo przeróbek". Na to nie patrzę. Buduję motocykl na 2 sezony, więc mogę poświęcić 2 dni na dostosowanie ramy do innego silnika.
Posiadam aktualnie silnik YX 140 (bez mls, z40, ORK itd. itp.), ale doszły mnie słuchy, że to się psuje itd. Co zaobserwowałem po jakiś 100 km użytkowania? Ewidentnie za krótka skrzynia biegów (albo mamy dłuuugie przełożenia, albo strasznie wysokie obroty, nie ma jak tego zoptymalizować, bo wtedy to ani nie przyspieszymy, ani nie pojedziemy szybko. Krótko mówiąc brakuje przynajmniej 5 biegu). Zaobserwowałem też dość spory wibracje (tak jak w przypadku 50tki, 110tki itd.), a poza tym to super. Precyzyjne sprzęgło, skrzynia biegów, dobra moc od najniższych partii obrotów, wszystko chodzi gładziutko, bez żadnych stuków, puków, strzałów itd. Wydaje mi się, że do jakości wykonania nie mogę mieć zarzutów.
Bardzo mało jest tych silników na forum i stosunkowo bardzo dużo ich się psuje (2 na 5 padły po bardzo małym przebiegu) i tego właśnie się boję, bo chce mieć motocykl na 2 pełne sezony (ok 25 tyś. km). Taką błahostkę jak nowy tłok czy cylek to mogę wliczyć w koszty, ale nie widzi mi się naprawianie skrzyni, wymiana wału itd.
Nie miałem do czynienia nigdy z pionowym silnikiem Rometa 125/150cc. Nawet nie jeździłem tego typu wynalazkiem, więc liczę na to, że wasze opinie będą obiektywne.
Na pewno dużym plusem dla mnie jest ilość biegów oraz nieporównywalnie większa żywontość stosunkowo do 140tki. Jak wygląda precyzja tego silnika (sprzęgło, biegi)? Jest równie dobra jak w przypadku YX 140 do którego nie mam zarzutów pod tym względem?
Interesuje mnie również moc. Pojemność silnika pionowego 125cc można podnieść do 150cc kosztem 150zł.
Teraz interesuje mnie co jest mocniejsze. "Gołe" YX 140, czy Rometowskie 150cc?
Nie ukrywam, że zmieniając silnik chciałbym mieć MINIMUM taką moc jak dotychczas.
A no i kwestia tego, że wolałbym pionowy pod względem wizualnym, ale to akurat jest najmniej istotna rzecz.
Zapomniałem jeszcze dypytać się o chłodzenie pinowych silników? Wiem (z własnego doświadczenia), że w przypadku "poziomaka" wystarczy nam chłodnica za kilkadziesiąt zł i można jechać na drugi koniec Afryki bez obawy przed przegrzaniem
Jak to wygląda w przypadku silnika Rometowskiego? Wiadomo, że dorobienie jakiegoś adaptera do chłodnicy ewentualnie nie stanowi problemu. Będzie jednak taka konieczność?
Z góry dziękuję za obiektywne wypowiedzi.
Pozdrawiam.





Ale no jak wroce do domu to pomierze rame i bede wiedzial co i jak 
