Postautor: max.pl » wt 06 sie, 2013
Zasadniczo nie wiem jak to zazwyczaj wygląda więc będę improwizować.Dzień dobry wszystkim ,mam na imię Maciek i jestem uzależniony.Moje nałogi to nikotynizm,dobre żarcie (na szczęście jestem kucharzem),mój Bąbel oraz zapier****ć.Z racji zawodu,całe życie byłem święcie przekonany,że nigdy,ale to nigdy nie będę musiał prowadzić czegokolwiek.Ale cóż szkoła się skończyła czas do pracy.Dojeżdżanie 40 km do pracy przez warszawę w godzinach korków to przereklamowana sprawa.Ale maluch mały,kobita zmęczona porodem,robić trzeba.tyle dobrze ,że 2 na 2....szkoda że po 14h minimum na dobę.Autobus....plus 2h w 1 stronę.Kupiłem skuter.Nowy.Chińczyk koła 10 bębny....marketowy szajs.Nie wiedziałem o tym.Sytuacja mnie zmusiła do odejścia z pracy.Znalazłem robote jako dostawca żarcia i hajda.Tym razem tylko 30 km....Tak minęła jesień.I zima.i wiosna.A teraz kupiłem biegówkę.Silnik leży na podwórku,za 3h pracy będzie gotowy do jazdy.110 quadowy.A propo skuterka.NA remoty i części wydałem około 5 tys.ostatni remont,silnika,zrobiłem sam,bez pomocy.to samo elektryka.Teraz składam fmb tym razem z poradnikiem.Więc,moją historie można nazwać "Jak to kucharz zostaje mechanikiem".
Nie ma to jak zamkn¹Ì temat,coby niegodny nie otworzy³ swej parszywej jadaczki.