No to zacznijmy od początku, kupno troszke zdekompletowanego,nie zarejestrowanego, nie odpalającego ale co ważne - taniego Kingwaya Yamasaki. Nie oszukujmy się - w serii wygląda jak gówno (nie obrażając innych użytkowników, to tylko moje zdanie), w ogóle mi się nie podobało, lecz to co przemawiało mi do rozsądku to jego wielkość - koła 21 i 18, taki sam jak najnowsza Yamaha DT na crossowych kołach, duży + dla motorka, dla mnie plusem było też to, że miał silnik 139 FMB, przy którym już coś tam potrafie zrobić, wyregulować czy wymienić niektóre rzeczy. Dodam, że wylicytowałem go za grosze na allegro
jakaś fotka:
Co było do zrobienia zaraz po kupnie ?
- przebita dętka przód,
- niedziałający hamulec przód,
- brak górnego mocowania silnika, (chyba w serii nie było?)
- podnóżek przedni do pospawania,
- rozłączona i trochę przekombinowana instalacja elektryczna,
- brak mocowań siedzenia,
- silnik nie ma kompresji (na sprzedaż)
- brak linki gazu, linka sprzegła uszkodzona,
Jak wiadomo, 50cc czy 72cc w crossie nie ma prawa bytu, wybór padł na 110cc, bo było tanie oraz jak dla mnie w miarę mocne no i ekonomiczne. Nie było żadnych aukcji, kompletnych silników do 350 zł na allegro, więc kupiłem całego chińskiego crossika 110cc na kołach 14/12, ogólnie całość to trup: hamulec tył nie działa, siedzenie przywiązane drutami, plastików brak, lecz silnik podobno w bdb kondycji - niedawno wymieniany tłok zapewniał sprzedawca. No to w końcu mam wszystko co mi potrzebne zakupiłem - kompletny silnik z gaźnikiem i instalacją ułatwił mi zadanie. Fotek crossa nie mam, bo już leży rozłożony.
Na chwile obecną czekam na kuriera z linką sprzęgła oraz łańcuchem i mogę zabierać się za składanie 2 kupek złomu w 1 w miarę ogarniętą całość.
Plan jest taki: maszyna do katowania w pobliskim lesie, po polach, bez dokumentów, tak skonstruowana aby przy wywrotce nic specjalnie się nie uszkodziło.
Myślę, że na dniach to poskładam i dodam więcej fotek.






było wszystko ładnie zaklejone, lecz po ostrzejszej przejazdzce się odkleiło (a co najlepsze, to chyba byl klej na gorąco? ) mam poxiline, może jakoś połatam to tak aby mi cały olej nie spieprzał , a na ferie pobawie się w mechanika i wymienie uszkodzony element (jeśli się nie uda.. to szukam kolejnego silnika, bo takiej frajdy nie odpuszcze, nie zwarzając na pieniadze;) )
) i jest 100% sprawne crossiwo



Ja nie wymieniam tylko dla tego, że śmigam 50 las/ 50 asfalt. Na drodze idzie przyzwoicie, ale na dziurach prawie zero tłumienia.