Mam z kolegą problem, kolega stawia motorek przed swoim blokiem na parkingu dla mieszkańców ale 2 dni temu ktoś chciał mu go ukraść więc zaproponowałem mu żeby parkował na podwórku za moim blokiem (zwykły 4-piętrowiec z ogrodzonym parkingiem z tyłu i bramą na klucz) do puki sobie alarmu nie kupi no i sobie stał obok mojego motorka pod moim balkonem (1-piętro), z sąsiadami którzy mieszkają na parterze pogadałem i powiedzieli że na kilka dni może parkować pod warunkiem że nie będzie hałasował (tj. gazował zaraz pod oknem), pięknie prawda?
Ale dziś to nas obu wk***ił sąsiad z klatki obok (4 klatki przypadają na ów parking), grzebaliśmy przy motorkach, myliśmy je itp a tu nagle facet wyskakuje na nas i drze ryja na kumpla żeby wypi****lał z tym motorkiem z tego parkingu.
Więc tu się rodzi pytanie czy kolega może dalej parkować, nikomu nie przeszkadza tylko jednemu sąsiadowi to że sobie STOI?
Oraz czy pogadać z dozorczynią osiedla (równa babka, lubi mnie i kolegę
) ona chyba lepiej wie co wolno a co nie.






