Rozebralem gaźnik i tak iglica talerzyk jak igła w dół patrzy to na drugim rowku od dołu. Plywaczek udało mi się dogiac że niby nie cieknie teraz jak mu się paliwo odkreci ale znów odrazu na 4k chce się wkrecac i bez włączonego ssania odpalić w ogóle nie chce odpale zamkne mu ssanie to zaraz gaśnie
moj teraz pali bez ssania, ale musi troche pochodzic na ssaniu by bylo ok. To normalne, ochladza sie, i powietrze dociera tez ogatsze w tlen. Zmniejsz mu obroty srubką obrotow
Na ssaniu jak odpaliłem to odrazu wkreca go gwałtownie na 4 tysiące i więcej i śruba nie idzie tego zredukować jakieś sugestie. A no i strzela jakby w filtr powietrza mam to nagrane jak skończy się ładować na yt to wrzucę
ten silnik coś źle brzmi, nie tak, tak świszczy. weź zajrzyj do luzów zaworowych. a tak btw. to jest lifan z rozrusznikiem ? może coś pokierałeś z tym pływakiem, bo takie objawy to daje.
Tak lifan z rozrusznikiem. Jakie luzy zaworowe powinny być? Pływak hmm dopiero jak ustawiłem tak jak teraz jest to zaczął w ogóle odpalac...
Ogólnie miał moment że ładnie zaczął chodzić udało mi się go zredukować na 2k obrotów bez ssania ale postal godzinę i znowu du** no i nawet jak złapał ładne obroty raz na jakiś czas se strzelił w filtr
Edit Udało się go odpalić akumulator podladowany ale jak postoi trochę i tak trza go z kopa jak go odpalam to i tak słychać jakby przez filtr znowu dodatkowe powietrze zasysal albo niewiem taka jakąś czkawke ma przy gwałtownym dodaniu gazu czuć jakby się przydlawial. Jakieś sugestie obroty wolne ma ustawione na 1800-2000. Jeszcze względem tych luzow zaworowych wiecie może jakie mają być w tym lifanie?