No i już w domu!
Więc od początku:
Zlot nie wypalił, zajechaliśmy pod Twierdzę, a ochroniarz do nas, że rejestracja i wjazd stówkę kosztuje. No to my się zawróciliśmy i pojechaliśmy na domek.
Trochę przybici sytuacją myśleliśmy co by tu robić, pojechaliśmy zatankować i pojeździliśmy po Giżycku.
W środku tygodnia byłem już umówiony z kumplem ze śląska, że się z nim spotkamy, więc o godzinie 10.20 wyjechaliśmy z domku w stronę Rynu, gdzie to mieliśmy się spotkać. Czekaliśmy na Kamila niecałą godzinę, bo pojechał okrężną drogą
Wszyscy liczyliśmy na to, że spotkamy się, pogadamy i się rozjedziemy, ale plany nieco się zmieniły, Kamil zatankował bobberka i ruszyliśmy w stronę Kętrzyna, potem do Gierłoży zwiedzić stare, poniemieckie bunkry, następnie pojechaliśmy na wojskowe lotnisko, do którego prowadziła baaaaardzo za***ista droga, dla kumpla na bobberku była ona szczególnie za***ista
Potem pojechaliśmy do Giżycka do mnie na domek, zjedliśmy coś z grilla i pojechaliśmy odprowadzić Kamila do Mrągowa. tam przy okazji zahaczyliśmy o Zlot Militarystów i na koniec pojechaliśmy do Mikołajek, gdzie pogadaliśmy z godzinkę i rozjechaliśmy się w swoje strony
Dzisiaj zaś z rana poszliśmy na kajaki, przejechaliśmy się do Giżycka i o 14 wyruszyliśmy do domu
Ogólnie planowaliśmy trase ok. 580 km, a wyszło 720, ale wyszło na dobre, także jesteśmy zadowoleni
W ciągu tych trzech dni nie mieliśmy ani jednej, nawet drobnej awarii, nie liczę już przepalonej żarówki w lightbarze i spalonej żarówki z tyłu w Nekenie, bo to się stało dopiero na powrocie kilka kilometrów od domu
Jak narazie tylko kilka fotek, które robiłem ja, jak tylko kumpel przyśle mi zdjęcia to je tutaj wstawię
Zamek w Nidzicy
Postój w Szczytnie
No i fotki z mazurskich podbojów z kumplem
No i fotka już w domu
Pamiątka z wyjazdu musi być!
Pozdrawiam!
