W moim przypadku jeszcze jest ważne, że 95% pracy silnika to jazda typowo miejska, czyli co chwila rozpędzam się jak najszybciej, potem przez kilkanaście, kilkadziesiąt sekund jadę 50-60 i już muszę zrzucać biegi przed kolejnymi światłami. Więc najwięcej mocy potrzebuję w dołach, do szybkiego startu.
Co do świecy itp. to większy zestaw był ostatnim elementem, jaki zmieniłem, i tak też bym radził każdemu: najpierw kombinować jak maszynę bezpiecznie zatrzymać, a dopiero potem, jak rozpędzić. Więc przede wszystkim zmieniłem opony na markowe (Michelin CityGrip, na fabrycznych wyłożyłem się dwa razy na deszczu, a te trzymają jak wściekłe), potem przewody hamulcowe na porządne i z tegorocznym płynem (u mnie Hel, tzn. firma, nie pierwiastek
) i - ważne! - pozbyłem się chińskiego pseudo-abs, który uniemożliwiał dozowanie siły hamowania. Do tego oczywiście świeca irydowa (powiem szczerze: w porównaniu z całą resztą to koszt jest żaden), chociaż ona wnosi inne problemy: jest tak odporna na nieoptymalne warunki, że utrudnia to ustawianie gaźnika - bo tam, gdzie normalna świeca już by powodowała nierówne obroty, to ta ciągle daje radę.
Też myślałem o jakiejś bardziej "naukowej" regulacji gaźnika. Jak Ty to przeprowadziłeś? W jakimś warsztacie, czy taki analizator można gdzieś niedrogo kupić?





Ale... W końcu firma ROMET!
Czyli z tego co wiem to 1.04. (trybiki 23/24)




