Jako że łańcuch musi podołać ogromnym obciążeniom podczas jazdy i często od niego zależy nasze zdrowie lub nawet życie - nie może być mowy o ryzyku że zerwie się nam w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Tak więc może wytrzymać obciążenie nawet ponad 2 ton, a co za tym idzie jest wykonany z bardzo wytrzymałej stali.
Tak więc nie ruszą go żadne ręczne pilniki czy nawet wiertła, lecz jakoś trzeba dopasować ilość oczek do naszego napędu - tym bardziej że wiele osób nie ma nawet szlifierki - za to wiertarkę już tak.
Miałem w domu taką końcówkę do wiertarki - nawet nie wiem do czego dokładnie jest - taka mała kulka z ząbkami. Ale za to "bierze" od razu nawet bardzo uparte sworznie w łańcuchu.
Tak więc po zaznaczeniu odpowiedniego ogniwa zaczynamy pracę. Jak widać sworznie mają się dobrze pomimo użycia pilnika i wierteł.
Następnie delikatnie ścinamy tą końcówką na wiertarce oba sworznie łańcucha:
I kładąc ogniwo na czymś co umożliwia "wyjście" sworznia dołem (np. lekko otwarte imadło, klucz francuski czy duża nakrętka, wybijamy sworzeń młotkiem przez duży wkręt lub gwóźdź.
Następnie robimy tak samo z drugim sworzniem - i mamy rozpięty łańcuch.
Cała operacja trwała około 7 minut - pomimo tego że nie miałem do tego odpowiednich narzędzi. Za to nie wydajemy 100zł na rozkuwacz - tylko kilkanaście na końcówkę do wiertarki.





najlepiej potraktować to kątówką, szybko, bezproblemowo, zero kosztów

[/center]
![;]](https://forum.moto-4t.pl/images/smilies/krzywy.gif)




