Postautor: GregOr » ndz 27 lip, 2014
Czy Kolega rozwiązał sprawę z przerywaniem motoroweru?
Mam podobny problem. Spadek mocy i przerywanie. Zacznę od początku Od niedawna jestem posiadaczem Bartona Fightera docierałem go przez 300 km (1 osoba, nie katowałem, robiłem przerwy). Po tych 300 km. sprawdzałem na co go stać, i jak na 50-tkę nie było źle bo dał się rozhuśtać do 72 (prędkość GPS). Jak miałem ok 700 km. pojawił się problem rozładował się akumulator, nie chciał też odpalać z kopniaka. Paliłem go przez 2 dni z popychu. Nie było też stopu. Oddałem go do serwisu na gwarancji. Jak go odebrałem to niby było wszystko ok. ale po dniu zauważyłem spadek mocy i przerywanie. Prędkość max. teraz to 50 km. ciężko wyjechać pod górkę na 2 ce. (kiedyś wjeżdżałem na 3). Pojechałem do serwisu jeszcze raz koleś powiedział że to tylko 50-tka i takie są ograniczenia, że on więcej nie pójdzie. Dodam że ten sam koleś wcześniej przekonywał o v-max'ie około 80 km/h. Lipa bo się trochę nie znam na tym silniku. Jestem zielony w tym chociaż kiedyś jeździłem JAWĄ 50. Ale do rzeczy. Facet przeczyścił i wyregulował gaźnik, dał mniej paliwa do gaźnika, ustawił zawory. Niby trochę się poprawiło ale nieznacznie. Wydaje mi się, że silnik teraz ma trochę inny dźwięk niż przed awarią. Silnik pali dobrze nie mam problemu z tym.
Proszę o pomoc.
Myślicie, że od palenia z popychu mógł przestawić się rozrząd?
Może to wina cewki, nie doładowywała wcześniej, teraz daje słabą iskrę?
Może łapie jakieś lewe powerze?
Ew. co mi da w tym przypadku sprawdzenie koloru świecy?
Z góry dziękuje za pomoc.