Mam taki dziwny "problem"
Kiedyś sprawdzałem prędkości na każdym biegu i przykładowo dla 2 miałem 40km/h, a na trójce 60, co wg odwróconego wzoru na prędkość daje ok 8500obr/min (uwzględniając błędy pomiaru koła i wskazań licznika). Dla tego cały czas myślałem,z e mam zablokowany moduł zapłonowy.
Dwa dni temu sprawdziłem to jeszcze raz i miałem dziwną sytuację.
Jadąc na 2 dałem gaz do oporu i jechał normalnie 40 km/h i ani trochę więcej. Nic nie dawało pochylanie się i takie tam. Jechałem tak 20-30sekund i nagle poczułem szarpnięcie. Patrzę na licznik, a tu... 52-53. Zatrzymałem się i spróbowałem jeszcze raz- teraz szedł gładko do 52.
Sprawdzałem tak na 1 i na 3 i prędkości też wzrosły (na 4 i tak ma mało mocy żeby dalej dokręcić).
W domu policzyłem za pomocą ww. wzoru i to dało mi 10500obr/min, a więc tyle, ile teoretycznie jest na odblokowanym silniku.
I tu pojawia się pytanie. Czy jest taka możliwość, ze pod dłuższym obciążeniem moduł np się "zepsuje" i przy okazji padnie blokada obrotów? Wiem, to dziwne, ale wcześniej zawsze dochodził do określonych prędkości i koniec, a teraz dokręca się dalej i na końcu czuć wyraźne mulenie jak by to były już maksymalne obroty.
Nie żeby mnie to smuciło, bo mi pasuje, ale jeżeli coś się dzieje z modułem, to wolę żeby nie padł mi w trasie








