Angielski żużlowiec Lee Richardson nie żyje. Zawodnik Marmy Rzeszów w czasie niedzielnego meczu Ekstraligi zaliczył upadek. Richardson natychmiast został zabrany do szpitala. Lekarze nie zdołali go uratować.
Do wypadku doszło w trakcie trzeciego biegu. Richardson, który zahaczył o koło motocykla Tomasza Jędrzejaka. Zawodnik gości nie podniósł się z toru o własnych siłach i został przetransportowany karetką do szpitala.
Lee Richardson zmarł w szpitalu. Miał 33 lata. Mecz próbowano wznowić, lecz po fali krytyki ze strony kibiców, jak i zawodników ostatecznie go odwołano.
Na piękny gest zdecydowali się komentujący dla telewizji TVP Sport spotkanie w Gorzowie Wielkopolskim Krzysztof Cegielski i Rafał Darżynkiewicz. - ,,Jeśli ktoś chce, niech jedzie. Ale spotkanie w Gorzowie odbędzie się bez naszego komentarza. To nasz hołd dla Lee Richardson'a". - powiedzieli na antenie komentatorzy .
W mojej pamięci Lee zostanie, jako wspaniały żużlowiec. Człowiek, który zginął robiąc to, co kochał. Wielkie wyrazy uznania za jego dokonania.
SPOCZYWAJ W POKOJU, LEE.
Artykuł po części zapożyczyłem ze strony ekstraliga.wp.pl








[*][*][*]