No to ja opiszę swoje dwie gleby.
Pierwsza :
Pojechałem do kuzynów i ich Ogarem jak zwykle wieczorkiem pojechaliśmy sobie rundkę zrobić po takiej polnej drodze (można lecieć 80km/h licznikowe

). No i stwierdziliśmy, że jeszcze dalej jedziemy. Na końcu drogi kuzyn dał mi prowadzić. No to rura..

Pech chciał, że w pewnym miejscu, na całej szerokości drogi był dość głęboki piasek. Jak w niego wpadłem, to zaczęło nas rzucać i gleba. Kuzyn upadł gdzieś tam za mną, a ja bylem jedną nogą na motorze. Noga została gdzieś na początku rury wydechowej.

Byłem akurat wtedy w krótkich spodenkach

Poparzenie drugiego stopnia, 2 tygodnie w domu, przegapiona wycieczka klasowa w góry

.
Druga:
Już na swoim ogarze lecę sobie dwoma motongami z kuzynami. Ja sam na swoim, i Oni we dwóch na ich. Przed nami zakręt pod górkę, wyłożony białym kamyszkiem takim... Kierowca drugiego Ogara dał po hamulcach, bo chciał mi coś powiedzieć, a ja nie zdąrzyłem wychamować i musiałem położyć moto, żeby nie wjechać w nich.
Zniszczenia :
- Wygięta sztyca (właśnie jest u naprawy, zobaczymy, czy zrobią

)
- Porysowane trochę lewe plastiki.
Do teraz mam jakiś taki uraz, jak wjeżdżam na te głupie kamienie na drodze ...
Pozdrawiam, PrezesKP