Ziom97 pisze:olddriver, myślę, że nie chodzi o wyścig, tylko oni standardowo po 80 latają, bez troski o to, że silnik pieprznie.
Co do tego 'bania się' to jak u was coś je^^ie, to se rozkręcicie, wymienicie, u mnie ojciec wgl nawet nie chce o tym słyszeć, stąd moje obawy, wybaczcie.
PS. Dziś zaliczyłem testy teoretyczne i jazdę na kartę

Zaczęła się licytacja, kto ile przejechał z v-max i co z tego wniknęło, a raczej nie wniknęło - każdy pisze, że nic się nie działo. A przecież wszystko zależy od warunków (temperatury), silnika 50,72,110 czy 125, przebiegu, dotarcia, chłodnicy oleju, samego oleju itd. W zeszłą sobotę zrobiłem 290 km z Warszawy do Łodzi i z powrotem. Upał jak cholera, a ja w kurtce z ochraniaczami. Średnia prędkość wyszła mi 50 km/h - więc nie można powiedzieć żebym się lenił na trasie. W tej trasie nie silnik, lecz ja się zagotowałem. Moje uwagi:
1. to standardowe latanie 80 to się dopiero okaże w praniu
2. nie zmieniaj zębatek i nic nie kombinuj, a zwłaszcza przed samą jazdą. jak moto dobrze jeździ to nie usprawniaj
3. tak jak pisałem na dystansie 8 km różnicę między pierwszym a ostatnim można będzie liczyć w sekundach. nawet jak przyjedziesz na końcu to zanim odwrócą głowy żeby zobaczyć gdzie jesteś, będziesz przy nich.
4. z silnikiem nic się nie ma prawa dziać, nawet jeżeli będziesz jechał cały czas v-max
5. ojcu się nie dziw. masz moto żeby jeździć, ale też po to żeby o nie dbać. kiedy kumple będą wymieniać kolejne zatarte tłoki, pierścienie, cylindry możesz zapytać kiedy wreszcie się ponaprawiają, bo te ich sprzęty słabe jakieś . . . . może i szybko jeżdżą, ale jakoś krótko.
6.gratuluję zaliczenia