Romet na dotarciu. Ale nie mogłem się powstrzymać żeby nie jechać na ten zlot. To tylko 80 km w 2. strony.
Więc?
-Sobota (03.12)
Motor umyty, przystrojony. I nic więcej.
Niedziela (04.12)
Pobudka 6.30. Herbatka do termosa.
Idę się umyć, ubrać i pakować. 7.20. Wyjazd.
Przebieg? Jakieś 4958 km. Idę bo motór.
Obawy? Kilka.. Czy wytrzyma. W końcu docieram. Dobra. Ssanie, zapłon i strzał. Wyprowadzam motorek. 2 minutki później ruszam. Sprzęgło, jedynka i ogień! I tak jechałem koło 40-45 km/h. Lajtowo.
Gdańsk Matarnia - Lukoil. Idę zatankować.
Wchodzę na stacji w stroju mikołaja.
Ale mina kasjerki bezcenna.
7.99 PLN.
1,5 L.
Spadam. Godzina 8.00. Zaspa. Gdańsk Zaspa. Dawny pas startowy z czasów... II wojny światowej. Jadę na bramki wjazdowe. Wpłacam 30 PLN. Idę do KFC. Longer, frytasy i darmowa herbatka dla motocyklistów .
Supcio! Przyjeżdza w miedzyczasie dwóch chłopaków - Filip i Radek. Na Kingwayach w automacie - kible.
Jakoś tak się trzymaliśmy. 9.00. Nuda. Się zjeżdżają. Jadę na start. Ustawiam się. Z chłopakami razem. Chwilę później przyjeżdża jakiś zioom na RG 80.
gadu gadu i było nas już 5 (ja, Filip, Radek i dwóch na RG). Przyjeżdża Kymco S8. Przerobione na renifera.
Ładne to dość... niestety.. Pogoda była felerna potem i instalacja artystyczna w Kymco poszła się je*ać.
szkoda... 11.00. Mamy ruszać. Na bramkach 1000 motorów. Ło jezuu!! Stoimy. 20 min później strzał, palenie gumy, klaksony. Jedziemy! I ruszamy. Z Alei Jana Pawła II (pas startowy) na Al. Niepodległosci (?), Kołobrzeską, Grunwaldzką, Niepodległości na Skwer Kościuszki (Szzpaner Platz) w Gdyni. Sopot... kałuże, koleiny a w nich wody! Sliniki parują.
Ludzie machają. Miło. Podjeżdżasz do dzieciaka i dajesz mu "piątkę". Zaczyna lać! Ślisko. Przyjeżdżamy. RG miało awarie i staneło w Sopocie. Filip i Radek za mną jechali. Romet szarpie.. Oj oj oj ...
Ale przeciągnąłem go.
. Gdynia. Dotarlismy na miejsce. Paweł "Konjo" Konjak prowadzi imprezkę.
Wchodzi zespół `Innervision`. Znam perkusiste.
Grali ok.
Wokalistka słaba.. ; / 40 min później zaczynam się zwijać. Razem z Radkiem i Filipem. Gdzieś się zgubili. Przez Gdynie wracaliśmy w ekipie. Ja odbiłem na DK 20 na Kościerzynę. Gdynia Karwiny. Górki, doły. Romet się muli. Deszcz ze śniegiem. Ja wpadłem w kałuże i mokry jestem... ; / Buty mokre, skarpety, spodnie, majtki, kalesony... brrrr.. Rękawiczki. Wyjeżdzam z Gdyni. Mijają mnie chłopaki na Fazerach, Hondach. Pozdrawiamy się. Ludzie machają, mrugają światłami. Dzieci się cieszą. Super uczucie. Chwaszczyno. Spadam z ronda na DK 20. Za 5 km stacja.. Jadę... Chcę herbaty! Zimno! Brrr... Widzę stacje.. zamknięta.. ;O Już myśle ze mam wyje (PIP!!!!) i jadę do Leźna. 40 km bez odpoczynku. Ja? To pół biedy. O Rometa się martwie. Jadę na ćwiartce manetki 52 km/h.. Dziwne.. Małkowo. Skręcam w lewo.
I już tylko 8 km do domu. Pępowo, Leźno.. DOM!! Podsumowując.. Wydałem 5 zł w KFC, 8 PLN na paliwo i 30 na wstęp. (Min. 20 zł) Impreza charytatywna. Dostałem brelok, naklejki. Jestem cały i zdrowy. Romet spisał się genialnie. Kocham go! W tym sezonie dał mi popalić.
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Poboda mi się ta Yamaha... Super Tenere.
Uploaded with ImageShack.us
Ta Ninja gumę jarała i wszystko szło na mnie..
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
Bohater.
Uploaded with ImageShack.us
Skuknęło 5000 km.
Dziś mam 5057.
Uploaded with ImageShack.us
Już w Naxie .
Uploaded with ImageShack.us
Ludziuff jak mrufkuff.








haa.