Witam, ostatnio mój salmo stał przez 5 dni na dworze, pod płachtą, gdy wypychałem go z działki na drogę, słyszałem że coś z przodu piszczy, nie wiem co, może hamulec tarczowy? nie mam pojęcia, popsikałem wd40 wszystko przy przednim kole, prócz tarczy oczywiście, przejechałem się żeby wszystko się ładnie rozprowadziło ale nadal piszczy, nie wiem co to może być.
Druga sprawa, zrobiłem sobie małą wycieczkę nad Narew, około 30km w dwie strony, jak wróciłem postawiłem motor na nóżce, poszedłem się napić, wróciłem i chciałem trochę umyć motor, gdy myłem to co jakieś 30 sekund było słychać takie dziwne puknięcie, nie wiem od czego, może dlatego że się rozgrzał? skutki rozszerzania się metalu? to normalne? proszę o odpowiedź z góry dziękuje i pozdrawiam.




, w weekend dam filmik to wam uszy poodpadają
. A co do stania na dworze to mój stoi na dworze przykryty pokrowcem i na to plandeką. Nic mu się nie działo i wszystko było ok. Teraz Rieju tak stoi i też git
. Masz dość mały przebieg to raczej klocki hamulcowe nie powinny być jeszcze zjechane - ja hamuję raczej samym przodem i wymieniałem dopiero po 6k. km. Musiałbym do nich zajrzeć i wtedy bym ocenił dlaczego piszczą. Musisz trochę pohamować przodem i jak się przytrą to mogą samoistnie przestać. A koło nie ma oporu? Może płyn hamulcowy do wymiany lub za duży jego poziom i przez to tłoczki nie cofają się do końca powodując ocieranie o tarczę.