No więc tak: w sumie to od kąt mam silnik 110ccm to jak odpalam na kopa to jak za słabo kopnę, że nie odpali tzn. tak jak by miał już łapać, ale odpali to słychać taki metaliczny głos- takie stuknięcie. Nie wiem dokładnie jak ten głos nazwać i z kąt go słychać. A jak rozrusznikiem kręcę to jak nie pokręcę wystarczająco długo, że nie odpali to też słychać ten głos. Aha i to stukanie nie jest za każdym razem. Jak kopnę słabiutko w kopkę, tak słabo, żeby motor nie odpalił to nie słychać tego stuknięcia. I nie jestem pewien, ale jak silnik jest zimny to ledwo chodzi(ma bardzo niskie obroty) i jak wtedy zgaśnie to też słychać to stuknięcie. Wie ktoś co jest nie tak? I czy w ogóle wystarczająco dobrze wytłumaczyłem na czym polega problem? Miał ktoś kiedyś taki problem?
Druga sprawa to to, że nie dawno zmniejszyłem sobie wolne obroty o 3/4 obrotu śrubki od wolnych obrotów. Regulowałem na rozgrzanym silniku. Wszystko było ok. Następnego dnia jak odpalałem to było ciężej odpalić na ssaniu tak śmiesznie chodził tzn. jak dałem gazu to nie wkręcał się na wysokie obroty i po odkręceniu manetki chodził strasznie nie równo, czy jak to tam nazwać. Po opuszczeniu ssania po chwili chodzenia silnika już normalnie chodził, ale jak puściłem gaz to gasł. Musiałem przez ok 30sekund trzymać go na gazie. I do tego dochodzi dym z tłumika przez pierwsze ok. 10sekund po odpaleniu zimnego silnika. Dzisiaj jak odpaliłem zimny silnik to było tak samo jak ostatnio gdy odpalałem zimnego. Czy ten dym to coś złego? I dlaczego ssanie nie działa jak powinno?











