Jak wyżej w temacie... O wszystko się czepiają co mogą. Wczoraj wróciłem ze szkoły o 16.00, do 18.00 odrabiałem lekcje, potem ojcu na pole pomóc i o 20.00 wróciłem... O 21.00 na kompa wsiadlem (i tak przepisywałem tekst na polski, więc to nie przyjemność) i matka zaczęła się na mnie drzeć żebym schodził po 40 minutach... Zawsze o 18.00 jadę zwykle grać w piłkę do sąsiednich wsi i starzy każą mi wracać o 20.00, bo jest już ciemno wtedy a jak wrócę choćby 15 min później to zaczynają piłować mordy... Dziś pograłem też no troszkę do późniejszej pory, bo do 21.00 ale ich nie było w domu więc nie wiem o co chodzi. Przyjechałem 5 min po nich (z roboty wrócili) i znów... Oczywiście nie wspominam, że jak dostanę 4+ to się po prostu nie douczyłem i dlaczego tak źle się pytają... Ogólnie tylko nauka i nauka...
Pomóżcie mi, jak tłumaczyć im, że powinni mi na ciut więcej pozwalać bo już ciężko mi z nimi...
Jak mówię jak jest u mnie w domu to każdy się śmieje i mówią mi, żebym się postawił, ale po prostu się boję...




W takim razie ja na twoim miejscu bym się jeszcze kilka razy spóźnił i dostał słabszych ocen trochę, może coś zauważą że nie wyrabiasz. Ja po prostu bym z mordą wyleciał (nie ostro tylko tak na spoko aby nie wku*wić) że chcę swobody trochę i że już nie wyrabiam.
Niech zdejmą okulary przeciw słoneczne jak im ciemno
Ciemno jest koło 21.
" a ja beka


