Problem jest następujący, wyprowadzam rano z zimnego garażu motor - za pierwszym "dotknięciem", bez ssania odpala i ładnie sobie chodzi. Po dodaniu gazu ładnie wkręca się na obroty, że można od razu wbijać jedynkę i jechać...
Przejadę się kawałek, zagrzeje się, parkuje pod sklepem.. wracam za 2-5 min, i żeby odpalić muszę kręcić rozrusznikiem 2-3 razy dłużej i dodawać gazu. Nawet jak załapie to przez pierwsze 15-20 sekund ma tak małe obroty że prawie gaśnie. Po prze gazowaniu problem znika i dalej wszystko gra.








