Postautor: rnd0 » ndz 09 sie, 2015
Witam, ostatnio robiłem trasę 20km, i gdzieś po drodze zgubiłem górny korek od regulacji zaworów. Nie wiem kiedy się to stało, moto nie straciło mocy, nie osłabło ani nic, więc nawet tego nie zauważyłem. Dopiero po dojechaniu na miejsce zwróciłem na to uwagę. Podczas pracy silnika i po zgaszeniu przez chwilę delikatnie dymiło się z tego otworu. Kolega przywiózł mi taki korek, sprawdziłem olej na bagnecie, było okej, przykręciliśmy go i wróciłem do domu. Parę godzin później chciałem się przejechać, chwilę było okej, potem jakby nie chciał się wkręcać, jakby go przylewało, trochę przerywał, nie wiem jak to opisać. I tak stopniowo coraz bardziej, pomyślałem sobie, że gaźnik się rozregulował albo coś, zatrzymałem się na moment, zgasiłem go, poczekałem chwile, po chwili próbuje odpalić, i ledwo co odpala, słychać takie wyraźne 'kszkszksz' z gaźnika (tak, mam stożek, ale normalnie takiego dźwięku na pewno nie było). Spróbowałem go odpalić na pych, i głośno parę razy strzelił w gaźnik, ale nawet nie załapał. Poczekałem jeszcze chwile, spróbowałem znowu rozrusznikiem - nawet nie załapie, kolega mnie pchał, ja wrzuciłem dwójkę, puściłem sprzęgło i też nic, pchaliśmy go z 20m a on nawet nie załapał. Iskra jest, gaźnik jest czysty, wymieniłem świece - zero zmian. Co to, co się mogło stać? Dodam, że możliwe że dzień wcześniej zrobiłem z 10km na mieszance do dwusówa z proporcją 1l na 200ml oleju, bo omyłkowo pomyliłem kanistry. Nie spuszczałem tej mieszanki, tylko zalałem 3 litry czystej benzyny, bo myślałem, że się rozcieńczy.