Mam następujący problem przy swoim "chinolu"
Podczas ostrzejszej jazdy (wtedy manetka jest ciągle na opór (katują go tak tylko jeżeli gdzieś mi się spieszy , zazwyczaj jest to spokojna jazda)) po przejechaniu +/- 10 km nagle łapie wielkiego "doła" po czym nie chce wchodzić na obroty i gaśnie
po odczekaniu 10-30 sekund odpala jak nowo narodzony od pierwszego strzała.. w tedy można dalej śmigać ale po przejechaniu kolejnych kilometrów , znów gaśnie i tak w kółko
Podczas spokojnej jazdy (do 6 tys. obrotów) nie ma czegoś takiego , nie łapie żadnych "dołów" ani niczego podobnego .. czyściłem gaźnik , filtr , przewody paliwowe , bak i nic nie pomaga
więc kieruję się do was o pomoc bo już nie mam na to siły
Z góry dziękuję za odpowiedzi
[glow=blue][shadow=orange]Lewa ! [/shadow][/glow]





mogę Ci powiedzieć , że jest ta świeca która była w komplecie z całym kitem 110 cc wał , głowica, cylinder itd. 

