Wysłany: Czw 28 Kwi, 2011
Myślę że metal był tak samo nagrzany jak olej (chodzi o kartery) - w trasie bardzo ładnie się zachowywał, w stronę NDM "trzymał" 76 stopni - potem spadło do 72 bo zerwał się wiatr. Z powrotem nagrzał się do 78 - 79 stopni i całą drogę tak się utrzymywało. A z policją zapewne głupi zbieg okoliczności - może się zagadali - ważne że wszystko się dobrze skończyło.
[ Dodano: Czw 28 Kwi, 2011 ]
Dziś bardzo mi się nudziło i przy okazji czyszczenia filtra powietrza - rozebrałem obudowę filtra.
W Salmo obudowa jest trochę źle przemyślana gdyż zasysane powietrze idzie najkrótszą drogą przez filtr do kanału ssącego gaźnika. Skutkuje to tym że po pierwsze dość głośno słychać odgłosy ssania, a po drugie filtr jest skierowany do przodu i przy mocniejszym wietrze z przodu zamula motorek.
Popatrzyłem i zabrałem się za dorabianie przegród wyciszających.
Efekt przeszedł moje oczekiwania - odgłosy gaźnika bardzo się wyciszyły - jest 2 - 3 razy cichszy, na 4 biegu praktycznie go nie słychać przez szum wiatru. Powietrze do silnika musi teraz trochę pokluczyć w puszce i możliwe że teraz nie będzie go wiatr zamulał. Oczywiście robiłem tak żeby zachować dostateczny przelot i nie zakłócić przepływu powietrza. Poza tym dla bezpieczeństwa wszystkie przegrody są jeszcze przed filtrem.
[ Dodano: Sro 25 Maj, 2011 ]
Odświeżę trochę temat - Salmo jeździ jak marzenie, po prostu nic przy nim nie robię poza jazdą. Codziennie po 30 - 50 km i lecą kilometry. Wskaźniki też spisują się doskonale i nie mam z nimi żadnych problemów nawet jak zostawiam moto - po prostu po wyłączeniu wcale się nie rzucają w oczy i nie kuszą nikogo. Ostatnio zastosowałem patent z wywaleniem z obiegu recyrkulatora spalin - czyli zaślepienie rurki "dopalacza". Podobno nieco podnosi to moc i moto mniej pali. Co do mocy to chyba trochę lepiej się zbiera, a spalanie okaże się jak wyjeżdżę cały bak. Co najlepsze po tym zabiegu zrobił się zdumiewająco cichy - nie sądziłem że silnik spalinowy można tak wyciszyć że na biegu jałowym nie słychać go z czterech metrów. Podczas jazdy też jest niewiele głośniej - bardziej słychać szmery ssania i sprzęgło niż sam wydech - ludzie dziwnie patrzą bo jedzie a hałasu nie słychać.

Miny mają bezcenne - ale jest też druga strona medalu, niektórzy potrafią wleźć na jezdnię "bo nic nie słyszą" i trzeba mieć to na uwadze. Ale jestem zadowolony i korzystam ile wlezie.
