Mam ostatnio zajawkę na... turbo w chinolku. Żeby nie było, dość solidnie się szykuje do tego zadania i jak wyjdzie (mam jakieś 20% szans powodzenia, może mniej
), to powinno być dobrze.
Po pierwsze trzeba odprężyć silnik. Robi się to tłokami, ale nikt nie robi tłoków "low comp"
Pomyślałem o cylu 110ccm na oryginalnym wale. Tam jest coś koło 3, czy 4mm różnicy jak dobrze pamiętam, więc powinno być OK.
Teraz pytanie. Czy ktoś jeździł na takim czymś? W razie czego da rade jechać z tak mała kompresją bez turbo? Chodzi o to, ze jak złoże sobie to "coś" i nie wyjdzie, to czy da się jeździć na tym secie przynajmniej tak, jak na 50ccm.
Jak szłoby tak, jak 72 na normalnym wale, to zaryzykowałbym to 110 na seryjnym wale, albo kiedyś ponownie rozebrać i ściąć najwyżej.
A, projekt ma być niskobudżetowy, więc nie kupię cyla alu, bo i tak robię A1 i mam przyszykowaną WueSKę
Turbo idzie dostać za dosłownie 100zł na złomie, bo często się walają jak na małym złomie nie wiedzą co to 














