• Administrator
  •  

    Pomóż nam utrzymać forum i wyłącz blokowanie reklam <moto>
     

Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Testy i recenzje różnych produktów.
Awatar użytkownika
Michalk001
Weteran
Weteran
Posty: 431
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: PiastĂłw

Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Michalk001 » pn 27 gru, 2010

Oto mój opis eksploatacji Zippa Salmo który służy mi do pracy i był eksploatowany w każdych warunkach do dnia 21.11.2010 roku gdy odstawiłem go na zimę. Opis niezbyt składny gdyż przekopiowany z innego forum, ale jest mojego autorstwa i dzięki temu opis jest w miarę obszerny.

Dnia 11 czerwca stałem się pierwszym właścicielem motoroweru Zipp Salmo - stan licznika 00001,8 . Pojazd został mi dostarczony dnia 19 czerwca po godzinie 17. Pierwsze wrażenie biorąc pod uwagę cenę pojazdu (3299zł) jest bardzo pozytywne, plastiki są dobrze spasowane,a przełączniki nie sprawiają wrażenia jakby miały odpaść po pierwszym użyciu. Co najśmieszniejsze to jest to że po oględzinach zająłem miejsce "za sterami". Po jeździe 3 lata Stellą ogarnęło mnie przerażenie :D, gdyż w porównaniu z nią on jest ogromny - po złapaniu kierownicy miałem prawie całkiem wyprostowane ręce, dopiero jak usiadłem bliżej początku siedzenia już było ok. Pierwsza jazda to będzie nauka jazdy pojazdem który tak znacznie odbiega wymiarami od Stelli. Ale najbardziej cieszą drobiazgi - gniazdo zapalniczki w schowku (przyda się do GPS-a) i bardzo duże rozmiary schowka pod siedzeniem, wejdzie każdy kask i jeszcze będzie miejsce na drobiazgi.

Przed rejestracją trochę pojeździłem po placu. Pierwsze spostrzeżenia są takie że wszystko działa tak jak zawsze chciałem, czyli:

Silnik - cichutki i równo pracujący.

Sprzęgło - działa bardzo lekko, doskonale i płynnie wysprzęgla, jak wrzucę jedynkę i na wciśniętym sprzęgle zatrzymam nogą koło to nie ma prawie ciągnięcia - koło bardzo powoli zaczyna się obracać.

Biegi - fajna sprawa ze sposobem zmieniania czyli palce/pięta, od razu mi to "podeszło" ,gdyż nie jest tak jak w starszych motorkach że szukamy biegu 2 pomiędzy luzem a trzy (nota bene - kiedyś przyprowadziłem koledze Rometa z 019 i na trasie 160 km tylko 2 razy znalazłem dwójkę. Pół biedy bo miał dużą zębatkę z tyłu i radził sobie bez dwójki ). Tu klikamy w jedną bądź drugą stronę i mamy +/- 1 bieg. Bardzo pomocny jest też wyświetlacz biegu.

Hamulce - bałem się przedniej hydraulicznej tarczówki wyobrażając sobie lot w chmury przez kierownicę, ale niepotrzebnie. Oba są bardzo skuteczne, lecz pomimo tego bardzo przewidywalne i łatwe do opanowania.
Tak więc myślę że po przestawieniu się jazda tym sprzętem będzie prawdziwą przyjemnością.

Po przejechaniu 30km i pojazd sprawuje się świetnie - chociaż są małe problemy bardziej ze mną bo na razie ciężko się przestawić. Ale trzy rzeczy jednak poprawię. Po pierwsze przełożenie - nie wiem jaka jest przednia zębatka ale z tyłu jest 46 zębów i przez to ma strasznie krótkie biegi - już od 20km/h można wrzucać 4. Jeżdżę na razie 35 ale ciągle wydaje mi się że ma za wysokie obroty. Przy okazji powiedzcie gdzie dostanę zębatki do niego?
Drugie to tą swoją dźwignię kierunkowskazów bo jednak klikacz to nie to co tygrysy lubią najbardziej, a po trzecie niestety trafiła mi się wersja bez sygnalizacji włączonych kierunkowskazów przez co nigdy nie jestem pewny czy je wyłączyłem i wciskam kilka razy.

Mamy już 150km na liczniku i pierwsze spostrzeżenia. Od 3 dni pracuję na motorze :D . Spisuje się doskonale - ma cechy które ułatwiają mi jazdę, czyli niski przekrok, i inne które wymieniłem wcześniej, przez co wiem że dokonałem doskonałego wyboru.

Przy stanie licznika 133km ujawniła się drobna lecz dość dokuczliwa usterka - zaczął gasnąć w najmniej oczekiwanych momentach. Na szczęście to wina błędu przy montażu. Otóż zabezpieczenie przed odpaleniem przy rozłożonej nóżce było zmontowane na zbyt naciągniętym kablu przez co kostka wypięła się z jednej strony i zaczęła zwierać przewody. Pomogło delikatne naciągnięcie przewodu i wpięcie kostki już na luźnym kablu. Poza tym prawe lusterko czasem przestawia się na wybojach, a o lekkim poskrzypywaniu plastików to wypada powiedzieć że to cecha wrodzona.

Po przebiegu 138km od ostatniego tankowania (pod korek) dolałem do zbiornika znowu na full. (czujnik poziomu paliwa sporo zaniża i pokazuje czerwone pole jak jest jeszcze połowa zbiornika) Weszło tylko 2,09 litra i po obliczeniu okazało się że przy spokojnej jeździe (ok. 35km/h) w mieście i trasie ok 14km w jedną stronę, osiągnął niesamowity wynik 1,53 litra /100km. :D Takie spalanie to mi się podoba.

Mam już 460km - Salmo spisuje się świetnie, teraz nawet największe upały jakoś nie robią na nim wrażenia. Silnik tak samo się zachowuje przy 10 jak i 35 stopniach w cieniu, a z odpalaniem nie ma żadnych problemów - z rozrusznika jak i kopniaka pali od razu. Ostatnio zawadziłem gdzieś spoilerem osłaniającym silnik i przez to pojawiło się pęknięcie które już udało mi się naprawić dzięki zastosowaniu metalowych wzmocnień. Nawet nieźle to wygląda bo na zewnątrz tego praktycznie nie widać. Może w niedzielę pobawię się z tylną zębatką i po nawierceniu nowych otworów ją założę. Dodatkowo założę termometr i poszukam jeszcze jakiegoś małego zegara bo mi brakuje tego na kierownicy. Sygnał kierunkowskazów już zrobiłem, jeszcze tylko swoją dźwignię chociaż jakoś się przyzwyczajam do klikacza. Aha - przy drugim tankowaniu wynik był równie imponujący - 1,64l/100km.

Założyłem przednią zębatkę - ma teraz kapitalne przełożenia 1: 0-20km/h 2: 20-35 3: 35-45 a 4 ponad 45. Nie wiem ile teraz wyciąga bo rozpędził się do 65 i nie dało się szybciej bo dogoniłem samochody :-D. Jutro sprawdzę w drodze do pracy. Ale najważniejsze jest to że silnik doskonale sobie radzi przy takim przełożeniu.

Żeby nie robić trzeciego postu pod rząd dnia 31.07 dopisuję dalszy ciąg.
Na liczniku jest równe 900km. Przez ten czas nadal nie ma problemów. Ostatnie 4 dni (poza wczorajszym) to istne piekło dla sprzętów. 4 dni prawie ciągłych ulew. Motor praktycznie pływał,ale zawsze niezawodnie odpalał. Tak więc można wysnuć pierwsze opinie o niezawodności tych silników. Wczoraj przez dziury uszkodził się bagażnik. Trochę najadłem się strachu bo w momencie pęknięcia był załadowany 10kg listów - cały ten kram wpadł w wibracje które przeniosły się na kierownicę, przez co i ona przy 35 na godzinę dostała delirki. Na szczęście Salmo jest bardzo stabilny w prowadzeniu i trzymał tor jazdy, ale takiej akcji jeszcze nie przeżyłem. Jutro pojadę do wujka to coś mocnego mi wyspawa. Aha był jeden problem. :-D Z silnikiem. Piszą że zbiornik ma 4,5 litra a okazuje się że wchodzi 3,7. Tak więc wyszło mi paliwo 500m od BP. Połowę motorek pokonał bez gazu na jedynce (silnik nadal odpalał i pracował, lecz już nie reagował na gaz). Resztę dopchałem. Weszło 3,74 l. I na tej ilości pokonał 245km. Spalanie znów 1.53 litra - lecz pobiję ten rekord, gdyż teraz często sprawdzałem osiągi i trochę dociskałem (teraz V-max dochodzi do 70 przy blokowanym module).

No cóż nikt nic nie pisze tak więc muszę dalej robić post pod postem. Dziś pojechałem do rodziny. Wujek mi poprawił bagażnik i po wzmocnieniu już powinien wytrzymywać obciążenia. Wracając do domu miałem niezłą akcję która znakomicie poprawiła mi nastrój. Po pierwsze dziś na BP promocja i nalałem gratis - jak to możliwe? Otóż dolałem do baku do pełna żeby w tygodniu nie tankować. Zapłaciłem 9.81zł. A wychodząc znalazłem 10zł. :-D. Drugie to spalanie. Przy obecnych przełożeniach zszedł do rekordowego poziomu 1.35l/100km. przy prędkościach przelotowych rzędu 45 do 50km/h. Poza tym trasa 80km. pokonana bezproblemowo.

Dawno mnie tu nie było i czas odświeżyć temat. A skoro mam kilka pytań to okazja jest dobra. Po krótce, Salmo jak zwykle wciąż jest bezawaryjny i ma na liczniku 1374 km. Na razie ma tydzień urlopu razem ze mną ;-). Spalanie w trasie 1,35 - a w mieście ustaliło się na poziomie 1,45l/100km tak więc bardziej niż zadowalająco. Mając wolną chwilę wymieniłem spoiler silnika, a żeby nowy nie pękł znowu to zrobiłem taki patent że przeciąłem go na pół żeby nie miał naprężeń, dopasowałem i żeby zakryć miejsce przecięcia to dałem wstawkę ze starego, efekt super, i nie ma naprężeń. 2 dni temu była u mnie kuzynka której ponad rok nie widziałem, a że okazja się trafiła na małą imprezkę z tej okazji (oczywiście bezalkoholową bo ona samochodem) to pojedziemy na zakupy Zippem. Jazda ok - w dwie osoby też dobrze się prowadzi, jedyne co zauważyłem to to że dla silnika dodatkowe 70 kg to już spory wysiłek. Przyspieszenie spada znacznie, ale da się jechać. Tak więc zapadła decyzja - kupuję odblokowany moduł zapłonowy.

We wtorek myłem Zippa no i bezwiednie przyczyniłem się do pierwszej poważnej awarii. Zalałem wodą moduł zapłonowy przez co silnik odmówił posłuszeństwa. 3 dni jeździłem do pracy komunikacją zbiorową :-) a dziś mając więcej czasu wyciągnąłem moduł i przez pół godziny suszyłem suszarką. Operacja zakończona sukcesem i nawet pacjent przeżył. Silnik po kilku sekundach kręcenia zapalił. Obecny dystans to 1432km.

Dziś przyszedł nowy moduł zapłonowy razem z cewką. Zdążyłem tylko go założyć i odpalić no i zaczęła się burza. Tak więc już po pracy :-(. Tyle tylko zdążyłem zauważyć że na blokowanym odpalał po 3-4 obrotach wału, a na nowym prawie od razu. Może uda mi się do końca tygodnia sprawdzić co się zmieni podczas jazdy.

Od tygodnia jeżdżę na nowym module - na razie krótkie trasy gdyż kończę urlop. Co zauwazyłem dużo łatwiej odpala na nowym pomimo że później przez chwilę ma nierówne obroty. Ale po chwili się uspokajają. Jak na razie wyciągnął ok. 73km/h, lecz tylko dlatego że nie mam po prostu gdzie się rozpędzić :-D . Dziś wyjąłem filtr powietrza, odkurzyłem go i nasączyłem olejem. Poza tym szykuję się do wymiany oleju i przeglądu.

Dla osób zainteresowanych - spalanie wciąż malutkie od 1.35l (1/3 trasa, 2/3 miasto) do 1.66l (samo miasto) - zazwyczaj przy mojej jeździe (50km/h) oscyluje w granicach 1.46l/100km.

2 dni temu miałem niezbyt ciekawą przygodę - nie spowodowaną wadą motorka. Po prostu przebiłem koło wracając z pracy do domu. No i tu był problem - dzieciaka trzeba odebrać z przedszkola za 30 minut a do domu 7km. :x
No to wyjścia nie ma - tłukę się wolno na flaku z tyłu, co ważne zdążyłem :D
Efekt - 2:2 czyli:
Straty: dętka straciła wentyl (i tak przebita) i poszarpana opaska chroniąca dętkę przed nyplami szprych.
Na plus: Felga cała - opona cała :D
Następnego dnia kupiłem dwie dętki, opaskę i zacząłem wymianę.
I tu niespodzianka świadcząca jednak o dobrej jakości pojazdu - felga jest pancerna ze stali 2mm, nie do ruszenia przy normalnej jeździe, a co najlepsze jest chromowana dosłownie wszędzie i nie ma mowy o żadnej rdzy. Myślałem że będzie jak w rowerze - chrom na zewnątrz a w środku sama rdza.
Czyli jednak nawet niemiłe przygody mogą nam dostarczyć ciekawych informacji. Przy okazji ulepszyłem napinacze łańcucha - zamiast nakrętek dałem tulejki (długie na 5 nakrętek) dobra rzecz dla kogoś kto przesadził z naciągiem i zerwał gwint - ja zrobiłem tak w razie czego.

Dawno mnie tu nie było i można by cokolwiek dodać do tematu.
Motorek do samego końca sezonu poza przepaloną żarówką z przodu, spisywał się bez zarzutu. Przy przebiegu 3321km został umyty i odstawiony do ciepłej piwnicy na zimę. Aku wyjąłem i stoi na szafie w kuchni :D. Na razie po miesiącu napięcie spadło zaledwie o 0,1V. Jedyną nieprzyjemną przygodą podczas eksploatacji była sytuacja z huraganowym podmuchem wiatru który przewrócił stojący pojazd. Plastiki okazały się bardzo wytrzymałe - gdyż dwa z nich pomimo że pękły, to utrzymały cały stukilogramowy ciężar pojazdu (upadł na niski płotek i był oparty o niego na osłonie nóg).
Na innym forum polecono mi stronę www.karbownik.pl - zajmują się dostarczaniem części do chińskich pojazdów.
Mogę polecić z czystym sumieniem - potrafią zdziałać cuda. Po zrobieniu zdjęć uszkodzonych części, po tygodniu miałem oba plastiki identyczne włącznie z kolorem i naklejkami. W dodatku zapłaciłem nie 200 jak w serwisie lecz zaledwie 93zł za wszystko włącznie z kurierem.

Tak więc po wymianie nie będzie nawet śladu po uszkodzeniach.

Poza tym kroją się plany urlopu na motorku - ponad 300km od domu. Powoli zaczynam się do tego przygotowywać i czynić zakupy.
Na pierwszy ogień poszła kurtka motocyklowa:

I nawigacja:

Na dniach zamówię wodoodporny pokrowiec na nią w komplecie z uchwytem motocyklowym na lusterko.
Później nowy kuferek i pokrowiec na motorower.
Jak będę miał kasę to dokupię spodnie do kompletu.

Ale do lipca mam czas a w dodatku najdroższa rzecz już w domu. :D
________________________________________________________________________________________
2011-06-03

Od rozpoczęcia sezonu 2011 (3321km) nabiłem już ponad 2 tysiące km. Wygląda to tak że po prostu leję paliwo i jadę - nic złego się nie dzieje. Jedyne co było robione to czynności eksploatacyjne - ustawienie zaworów po nieco ponad 4 k. km (z pomocą Olddrivera) i wymiany oleju na początku sezonu 3321km i teraz 5383km. Także teraz wymieniłem napęd, gdyż oryginalny łańcuch już się domagał wymiany po 5 tysiącach km.
Ostatnio zmieniony sob 04 cze, 2011 przez Michalk001, łącznie zmieniany 6 razy.


Awatar użytkownika
ZiomeK
Junior Administrator
Junior Administrator
Posty: 1577
Rejestracja: pt 12 lis, 2010
Lokalizacja: LLU

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: ZiomeK » wt 28 gru, 2010

Bardzo ładny artykuł :) Chyba coś takiego o Ferro napiszę :D
"Z religiÂą czy bez, dobrzy ludzie bĂŞdÂą postĂŞpowaĂŚ dobrze, a Âźli – Âźle, ale zÂłe postĂŞpowanie dobrych ludzi jest zasÂługÂą religii." - Steven Weinberg

Awatar użytkownika
Wilku1122
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 973
Rejestracja: śr 01 gru, 2010
Lokalizacja: Kluczbork

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Wilku1122 » wt 28 gru, 2010

No wciągający artykuł tez po takim poscie zastanawiam sie nad opisaniem mojego tylko 25 tysięcy opisywać yyy :D
PIEC!
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
ZiomeK
Junior Administrator
Junior Administrator
Posty: 1577
Rejestracja: pt 12 lis, 2010
Lokalizacja: LLU

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: ZiomeK » wt 28 gru, 2010

Zepsuło ci się coś powazniejszego przez te 25tys? Chyba nie, to znów za dużo tego nie będzie :D
"Z religiÂą czy bez, dobrzy ludzie bĂŞdÂą postĂŞpowaĂŚ dobrze, a Âźli – Âźle, ale zÂłe postĂŞpowanie dobrych ludzi jest zasÂługÂą religii." - Steven Weinberg

Imp3r

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Imp3r » wt 28 gru, 2010

Ja bym mógł coś może napisać, ogar 28 000 i nic się nie popsuło, silnik pszczółka :D


Awatar użytkownika
GrzesQ
Weteran
Weteran
Posty: 415
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: Sokó³ka/Bia³ystok
Kontaktowanie:

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: GrzesQ » wt 28 gru, 2010

Tylko można pozazdrościć spalania na poziomie 1.5 Litra :D Pewnie kolega nie ciągnie powyżej 2000rpm :D
Tak czy siak, ważne że użytkownik jest zadowolony, a nie wiesza psy na motorku, bo jest chiński ;)
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
mateusz167
Weteran
Weteran
Posty: 406
Rejestracja: sob 13 lis, 2010
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: mateusz167 » wt 28 gru, 2010

Dobry artykuł :)
Życze by maszyna się nie psuła ;)

Awatar użytkownika
tomek96
Majster
Majster
Posty: 77
Rejestracja: sob 13 lis, 2010
Lokalizacja: CheÂłm

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: tomek96 » wt 28 gru, 2010

GrzesQ, Tak robią tylko rozczarowane dzieci które naoglądały się YT
Ogar 900 wersja turystyczna ;)

Awatar użytkownika
Michalk001
Weteran
Weteran
Posty: 431
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: PiastĂłw

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Michalk001 » wt 28 gru, 2010

Oczywiście przekraczam 2000 rpm i to znacznie <lol> - sam nie wiem czemu tak mało spala, często jak to w W-wie trzeba pogonić spod świateł i przeciągnąć na biegach żeby z tyłu nie trąbili. Nawet jeżdżąc bardzo dynamicznie nie udało mi się osiągnąć 1,7 litra. Nie wiem czemu tak jest - było tak od nowości i narzekać nie będę. <rotfl> Dziś byłem po miesiącu go obejrzeć i przy okazji wszystko rozruszać, hamulce sprzęgło - kopnąłem go kilka razy na włączonym sprzęgle żeby się rozkleiło i obróciłem koła. Tak więc można znów miesiąc do niego nie zaglądać. A dla osób które pokonały już ponad 20k. Napiszcie co się działo z silnikiem, co ile wymieniacie olej i robicie inne czynności obsługowe, innym się przyda taki tutek na temat długich przebiegów naszych silników.
Ostatnio zmieniony wt 28 gru, 2010 przez Michalk001, łącznie zmieniany 1 raz.

Imp3r

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Imp3r » wt 28 gru, 2010

Michalk001 pisze: A dla osób które pokonały już ponad 20k. Napiszcie co się działo z silnikiem, co ile wymieniacie olej i robicie inne czynności obsługowe, innym się przyda taki tutek na temat długich przebiegów naszych silników.


Mi się nic nie działo. Olej wymieniam co 3000 km i sprawdzam zawszę co jakiś czas czy nie ma wycieków.

Awatar użytkownika
GrzesQ
Weteran
Weteran
Posty: 415
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: Sokó³ka/Bia³ystok
Kontaktowanie:

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: GrzesQ » wt 28 gru, 2010

Imp3r, poważnie ponad 20'000km przejechałeś?
Olej co 3000km, nie za mocno się przepala?

Imp3r

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Imp3r » wt 28 gru, 2010

GrzesQ, przejechałem o tyle: http://www.polskajazda.pl/Motocykle/Rom ... 3286%27%29

GrzesQ pisze:Olej co 3000km, nie za mocno się przepala?


Nie jest źle oczywiście można wymieniać po przebiegu 2000km i będzie dobrze.

Awatar użytkownika
mateo2526
Majster
Majster
Posty: 105
Rejestracja: sob 13 lis, 2010
Lokalizacja: OstrĂłw Mazowiecka

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: mateo2526 » wt 28 gru, 2010

Michalk001, jak zmieniałeś zębatki do salma to na jakie zmieniłeś ??

Awatar użytkownika
GrzesQ
Weteran
Weteran
Posty: 415
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: Sokó³ka/Bia³ystok
Kontaktowanie:

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: GrzesQ » wt 28 gru, 2010

Imp3r, W takim razie szacun ;)
Jeżeli wytrzymał 28tys, to może przypadkiem wstawili Ci silnik od Cub'a oryginalny? ;]

Awatar użytkownika
Michalk001
Weteran
Weteran
Posty: 431
Rejestracja: pn 27 gru, 2010
Lokalizacja: PiastĂłw

Re: Salmo po pierwszym sezonie... i następne - eksploatacja.

Postautor: Michalk001 » śr 29 gru, 2010

Zębatka z przodu 16z a z tyłu od Kingwaya Łosia 38z - tylko na tylnej trzeba było nawiercić nowe otwory.
Zipp Salmo - aktualny przebieg: 52460km:
(sezon 2010 - 3321km)
(sezon 2011 - 6870km)
(sezon 2012 - 7467km)
(sezon 2013 - 8130km)
(sezon 2014 - 8840km)
(sezon 2015 - 6887km)
(sezon 2016 - 7081km)
(sezon 2017 - 3855km)
(sezon 2018 - 9km)



Wróć do „Testy i Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Created by Matti from StylesFactory.pl modified by Moto-4t
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
phpBB Xmas © PhpBB3 BBCodes
modified by Prelude
©2010-2018 Moto-4t.pl

 

 

cron